W pułapce Ideału

O tym, jak dążenie do ideału, rujnuje radość życia…

Odkąd pamiętam osoby idealne.. ich prezencja, idealna praca, wysprzątany i super zorganizowany dom, idealnie błyszczące dzieci, ich chęć robienia wszystkiego ponad przeciętność, budziły we mnie nieufność. Nieufność dotyczyła faktu, że pewnie nigdy nie poznam tych osób naprawdę, nigdy nie zobaczę, co kryje się za ich fasadą perfekcjonizmu i idealnego życia. Trudno bowiem poznać osobę, która pokazuje prawie zawsze uśmiechniętą twarz i nigdy nie mówi o bólu, cierpieniu, zawiedzeniu czy trudnościach dnia codziennego. Myślę, że pewnie oni sami, mają trudność w widzeniu siebie w takich emocjach, uznają je bowiem za słabość, a tego przecież nie wypada pokazywać innym. Mam także wrażenie, że perfekcjoniści sami siebie nie znają do końca i niechętnie zaglądają za fasadę, którą stworzyli.

Perfekcjonizm przejawia się w wygórowanych i nierealnych oczekiwaniach w stosunku do siebie i innych z jednej strony oraz wymaganiu, nie popełniania błędów czy pomyłek z drugiej. Człowiek czuję się, jak w klatce – z jednej strony olbrzymia presja, aby doskoczyć do zawieszonej bardzo wysoko poprzeczki, a z drugiej, lęk przed tym, że nie dosięgnie się celu, lecz zawiedzie i upadnie, na skutek jakiegoś przeoczenia lub omyłki. Jak łatwo się domyślić, takie osoby mają obsesję na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego oraz planowania z najmniejszymi detalami nawet urlopów, bo to, że planują wystąpienia, czas pracy i swoje życie na codzień, jest naturalne. Odpoczynek dla tych osób jest wyzwaniem, bo będąc na wakacjach nie ma miejsca na spontaniczność, zabawę, głupoty czy robienie nic lub jakieś tam błachostki. Wypoczynek musi być zorganizowany i przemyślany tak, aby był efektywny. Słodkie życie i lenistwo nie jest domeną perfekcjonistów.

Perfekcjoniści często myślą w sposób “czarno – biały” i coś jest jednoznacznie “dobre lub złe”, nie ma wartości pomiędzy, jest też jedyny sposób wykonywania rzeczy i działań, uznany przez nich za właściwy. Taka osoba jest nie tylko, udręczeniem dla swojego otoczenia i bliskich, ale przede wszystkim też angażuje mnóstwo swojej energii i nadmierną ilość czasu na “właściwe” wykonanie zadań i obowiązków. Ze względu na wysokie standardy, osoby te zadręczają się i wciąż wyrzucają sobie różne potknięcia. W tym oskarżaniu są zazwyczaj bardzo surowe i bagatelizują własne osiągnięcia, praktycznie nie dostrzegając ich. Z czasem może dojść do sytuacji, w której wykonanie nawet błahych rzeczy, okazuje się przytłaczające. Prowadzi to do nieustającej frustracji i odkładania – prokastynacji z lęku przed kolejnym zawiedzeniem. W tak sztywno uszytym świecie, ciężko odczuwać satysfakcję czy radość z samego procesu tworzenia i bycia, a lęk przed kolejną porażką i oceną jest paraliżujący.

Perfekcjonizm i dążenie do bycia idealnym, to potworna pułapka, zabijająca żywotność, wrodzoną ciekawość i kreatywność człowieka. Perfekcjonizmu uczymy się w dzieciństwie, mając zbyt wymagających i oczekujących prymusostwa rodziców. Ciągle niedoceniający, niechwalący i niezadowolony rodzic, przelewa te uczucia na dziecko, które w dorosłym życiu nie może być “wystarczająco dobre”, aby czuć się szczęśliwe. Rewersem idealnej fasady perfekcjonisty jest więc małe, poranione krytyką i brakiem miłości, uznania dziecko. Gdy uświadamiam to sobie, zmienia to moje widzenie “idealnej” fasady, którą na swoje potrzeby stworzyli do podziwiania przez innych perfekcjoniści, jak i ich samych. dostrzegam też i czuję ogrom smutku w związku z tym, jak bardzo brakowało miejsca w ich życiu na prawdziwą miłość, akceptację, czy zrozumienie, na powolne uczenie się, upadanie lub zawodzenie. Brakuje również odżywczych relacji, bo taka osoba również oczekuje idealnych związków, przyjaźni, idealnego szefa i kolegów, kiedy tego nie otrzymuje, czuje się nieustannie zawiedziona i sfrustrowana, czasem też pokrzywdzona. Doświadcza opuszczenia i depresji, którą długo ukrywa przed światem, zanim sięgnie po pomoc do specjalisty.