Obudź w sobie twórcę

Praca twórcza a szczęście. Jak obudzić w sobie twórcę. ​

Blokada twórcza jest jak świerszcz, który wchodzi przez ucho do głowy a później w tej głowie gra. Gra melodię, której nie chcesz. Tym, którzy blokady twórczej nigdy nie doświadczyli szczerze zazdroszczę. Tym, którzy przez nią przechodzą, złapmy się za ręce. Przejdźmy przez nią razem!​W dniu ostatecznego terminu oddania pracy świerszcz w głowie kazał mi zrobić pranie. Włączyłam. Przekręcam gałkę na 40 stopni. Wyciągam wszystkie ubrania i sprawdziłam metki. Tak, może być 40. Pilnuję, żeby pralka dobrze prała. Obserwuję przez półtorej godziny czy programy idą po kolei. Pranie, płukanie, wirowanie. Wszystko się zgadza. Patrzę na przewracające się w bębnie ubrania. Wirowanie. Zagłusza świerszcza w głowie. Rozwieszam. Siedzę przy linkach i patrzę jak schnie. Dwudziesta. Termin oddania pracy do północy. Idę spać, napiszę rano. Rano najpierw kawa. Olejki eteryczne. Różany pobudza kreatywność, miętowy na koncentrację. Muzyka z playlisty w stylu ambient. Otwieram komputer. Najpierw pogoda. Muszę wiedzieć czy będzie dobra pogoda. Żeby wiedzieć. Później ściana w salonie wydaje mi się szara. Jadę do sklepu, kupuję farbę. Maluję ścianę. Od pobudzających kreatywność olejków eterycznych mnie mdli. Jest dwudziesta. Jestem nieszczęśliwa.​Postanowiłam wypowiedzieć blokadom twórczym wojnę. W walce wspierała mnie Julia Cameron w książce „Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę.”, którą polecam każdemu, kto zmaga się z trudnościami w procesie tworzenia. To co na mnie podziałało jak zimny prysznic to świadomość dlaczego nie piszę i jakie mam z tego realne korzyści. Nie pisząc/komponując/malując jestem oceniana w kategorii potencjału a po ukończeniu tworzenia będę oceniana jako twórca. A twórcę można krytykować. Gdy utwór nie jest ukończony może w przyszłości okazać się pretensjonalnym bełkotem grafomana albo arcydziełem. Ale ma potencjał na coś świetnego. Jako „osoba z potencjałem” mam większe szanse na pochwałę, miłość i akceptację i mogę przez najbliższych trzydzieści lat rozpływać się w rozkoszach uznania, które stwarzają iluzję „bycia twórcą”. I to spełnionym. Bo przecież z potencjałem. Nie pisząc na pewno nikt mnie nie skrytykuje. Jestem bezpieczna.​Nie znajdziesz prostej recepty na to jak pozbyć się blokady twórczej. Podzielę się z Tobą co dobrze działa na mnie. Mi pomaga natura. Spacer albo spędzanie przerw w pisaniu na zajmowaniu się roślinami. Przesadzanie, dbanie, czyszczenie liści. Julia Cameroon twierdzi, że proces twórczy powinien być naturalny i organiczny, taki jak wzrost roślin. Rośliny po prostu wzrastają i nie przejmują się czy zrobią to dobrze czy nie. A rosnąc tworzą działa sztuki.​Spór czy istnieje wena czy nie jest chyba starszy od dyskusji o pierwszeństwie kury czy jajka. Z pewnością czasami lepiej nam się tworzy, czasem gorzej. Jednakże jeżeli wena istnieje to pojawia się dopiero już w procesie tworzenia. Pierwszy krok musimy podjąć. Nie odwlekać. Po prostu usiąść i przez pół godziny zajmować się tylko tym. Bez względu na efekt. Napisać i następnym razem napisać lepiej. Jeżeli mamy problem z koncentracją warto przed tym okresem wyznaczyć sobie kilkanaście minut na załatwienie najpilniejszych spraw i zapisać na kartce wszystkie te, których w tym okresie czasu nie uda nam się dokończyć. A później przez pół godziny pisać/komponować. Wyłącz dziś na jakiś czas internet. Napisz stronę pracy/scenariusza/odpisz na maila/list/skomponuj/nagraj/uszyj/namaluj. Ważne. Możesz zrobić to źle. Żeby następnym razem zrobić to lepiej. Nie uciekaj w pułapkę „robienia dokumentacji” na jakiś temat. Tak, czasem trzeba coś sprawdzić ale możliwe, że przez dużą część czasu błąkasz się po internecie. Czytanie, oglądanie, słuchanie dla inspiracji jest ważne ale czasami trzeba się odciąć od innych głosów. I przestać szukać bodźców z zewnątrz. Pójść, za radą Julii Cameroon, na czytelniczy detoks.​Podobno Hemingway powiedział kiedyś, że w pisaniu nie ma nic trudnego. Jedyne co trzeba robić to usiąść przy maszynie i krwawić. (There is nothing to writing. All you do is sit down at a typewriter and bleed.) Możliwe, że proces twórczy nie zawsze jest przyjemny ale zawsze powinien być organiczny.​Pół godziny tworzenia. Dzisiaj. Zrób to dla siebie.