Skorupka od orzecha

Zawsze byłam zdumiona pochylając się nad różnymi teoriami dotyczącymi osobowości, cech charakteru, temperamentu… Teoriami, którymi przesiąknięta jest nauka psychologii, poszukująca wyjaśnień dla ludzkich zachowań, wyborów, poszukującą wzorów i mechanizmów, rządzących relacjami międzyludzkimi, potrzebami… 
Stosowanie sztywnych zasad diagnostyki czy wnikliwej interpretacji, kiedyś fascynowało mnie, a dziś budzi mój sprzeciw. Bowiem zazwyczaj, poprzez nakładaną „etykietę”, przestajemy widzieć drugiego człowieka.
Gdzieś instynktownie, ufam temu, że życie jest dużo bardziej bogate, kolorowe, zaskakujące i nieprzewidywalne, i że nie można podporządkować go, ani opisać żadnym wzorem, czy teorią… Jest to pewna tajemnica i właśnie w niej tkwi cała magia i cud istnienia. Gdy przykładam „szablon”, przestaję być czuła i wrażliwa na wszystko to, co niesie ze sobą tajemnica losu.
Los, który kieruje naszym życiem i tym, co sprawia, że jesteśmy tacy, a nie inni, że podążamy taką, a nie inną drogą, że wybieramy ten, a nie inny kierunek, jest wynikiem różnych zdarzeń. Czasami subtelnych, jak powiew letniego wiatru spotkań z ludźmi, momentów dziecięcych fascynacji lub głębokich tęsknot i pragnień. Czasami nawałnic i burz, którymi są silne i nagłe zdarzenia, punkty zwrotne, „popychające” nas w takim, a nie innym kierunku..
Dopiero z perspektywy czasu i po latach, możemy powiedzieć, że były to momenty, w których „wypełniał się” nasz los, dokonywała się w naszej Duszy zmiana, której ulegaliśmy i która wpłynęła na kształt naszego obecnego życia i brzeg, na którym zdecydowaliśmy się wybudować nasz dom… Jakakolwiek ocena takiego procesu, jest naruszeniem godności i szacunku dla osoby, która pokonała tę drogę.
Współczesna teoria psychologii, skupiona jest na analizie zdarzeń z przeszłości, posługuje się językiem, w którym obecne są „traumy toksycznych związków”, pojęcia „normy” i „choroby”. Mówi się o „traumatycznym dzieciństwie”, o „uszkodzonych” wzorcach budowania więzi, pełno tu nieszczęść i katastrof, mających „destrukcyjny” wpływ i kształtujących w „niewłaściwy” sposób.. Mówi się o „zaniedbaniach”, „porzuceniach” i „nadużyciach”.. Psychoterapeuci, używają kolejnego terminu – „przepracowanie traum z dzieciństwa”, „przepracowanie destrukcyjnych wzorców zachowań”..
Wybrane przeze mnie słowa, celowo wytłuszczam czcionką – chcę Wam pokazać te zwroty, abyście sami sprawdzili, co dzieje się z Wami, gdy zaczynacie ich używać i myśleć o sobie w ten sposób.. 
Zgadza się, nasza życiowa łódź płynie przez różne wody. Pewnie chwilami jest to wzburzony ocean, czasami zatrzymuje się, bo flauta, lub zatrzymuje się na płyciźnie bezsensu, czasami napotyka na wir i nagle zmienia swój kierunek. Czasami sztorm połamie maszt i musimy płynąc wolniej, zatrzymać się, aby odbudować siebie. Życie takie jest, czasami cierpkie, a czasami słodkie, chwilami jest w nim trudno i ciężko, a chwilami w zachwycie unosi nas nad ziemią. Pragnienie kontroli nad tymi zdarzeniami i wpływu na nie, dążenie do ich przewidywalności, jest całkowitą iluzją.
Nie jesteśmy w stanie kontrolować losu i zdarzeń, na które natykamy się. To, na co mamy wpływ jest związane z nami, naszym przeżywaniem, odkrywaniem siebie w tych sytuacjach, poznawaniem i odszukiwaniem swojego powołania. Świadomości powodu naszego istnienia w tu i teraz..
Z jakiego powodu biografie, bywają tak fascynujące? Otóż pokazują one z pewnego dystansu, krok po kroku, co działo się w życiu danej osoby i w jaki sposób to wpływało na zmianę jej charakteru, osobowości, kształtowało pole do wewnętrznych przeżyć i zewnętrznych poszukiwań. Dopiero z dystansu czasu, widzimy mozolną układankę „darów losu”, kształtującą i rzeźbiącą ludzki kształt w bryle..
Chwilami, budujące jest również wejrzenie we własną przeszłość, zobaczenie z bliska, które momenty były tymi „zwrotnymi”, jacy ludzie, słowa, przeżycia te z pierwszego planu – naszej rodziny i najbliższych, i dalszego – zdarzeń na świecie, trendów w modzie, muzyce, literaturze, sprawiły, że dziś właśnie jestem, kim jestem, idę wyznaczonym szlakiem i mam taki temperament, osobowość.
Krok po Kroku, od narodzin, aż do śmierci, budujemy naszą mapę życia. Przebyta droga, burze i zamiecie śnieżne, zdobyte szczyty i zachwyty serca, to wszystko buduje nas – naszą siłę charakteru. Z naszej skorupki, wyrasta orzech, rodzi owoce, staje się silny i piękny, a potem kruszeje i chyli się ku ziemi, aby znów odrodzić się w nowym powołaniu…
Trauma to tylko etykieta, którą nakładają psychologowie na trudniejszy etap na Waszej mapie życia. Wsłuchaj się w siebie i szukaj tego, co wspiera Twoje gałęzie w ponownej drodze do Słońca.
Tylko Ty wiesz, co drzemie w Twojej „skorupie”…
Tylko Ty wiesz, jak możesz z niej odrodzić się …
Tylko Ty… 
Drugi człowiek, może być Twoim wsparciem, zapleczem, towarzyszem w trudnej chwili… a nie cenzorem Twojego życia.